Jak podaje telewizja Fox News, powołując się na informatorów z Białego Domu, administracja prezydenta Trumpa ma zamiar uderzyć w nielegalne transporty ropy przez Bałtyk realizowane z użyciem tzw. floty cieni. Dlaczego akurat teraz?
Flota cienia i jej skala
Flotą cienia nazywa się tankowce przewożące ropę z rosyjskich portów w Zatoce Finskiej (głónie z Ust-Ługi) wbrew sankcjom – a często również wbrew zdrowemu rozsądkowi: stare jednostki, brak przeglądów, niejasna sytuacja prawna, podejrzane awarie… Wszystko to sprawia, że flota cienia stanowi poważny problem – poważny i wielkoskalowy. Szacuje się, że około 70% nielegalnego handlu ropą odbywa się z użyciem tankowców zaliczanych do tego niesławnego grona.
Specjaliści z helsińskiego Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem obliczyli, że od początku wojny na Ukrainie Rosja przetransportowała w ten sposób okło 340 mln ton ropy lub jej pochodnych.
Wielki foch
Stany Zjednoczone są poważnym graczem na rynku eksporterów ropy naftowej – kupują od nich m. in. Europejczycy, Chińczycy i mieszkańcy Ameryki Południowej. Wojna na Ukrainie dodatkowo wzmocniła pozycję USA i sprawiła, że w 2023 roku Amerykanie sprzedali rekordową ilość ropy: ponad 4 miliony baryłek dziennie.
Można by się zatem spodziewać, że przyczyną, dla której postanowili walczyć z flotą cieni, jest chęć utrzymania pozycji na rynku i dalszego sprzedawania własnego produktu. I być może taki cel również im przyświeca – ale nie tłumaczy to, dlaczego zdenerwowali się na przemyt właśnie teraz; wojna trwa przecież od 2022 roku.
Wątpliwości w tej sprawie rozwiewa wspomniana na wstępie telewizja Fox News. Zdaniem dziennikarzy, powodem wzięcia floty cieni na celownik jest rozczarowanie Trumpa postawą Putina, który ma celowo opóźniać negocjacje pokojowe. Obaj panowie mają wkrótce odbyć rozmowę telefoniczną w tej sprawie.
Tagi: USA, Rosja, sankcje, flota cienia, Bałtyk